Windsurfing oraz inne deski i nie tylko w wykonaniu WaveAmigos - grupy znajomych z Wrocławia i okolic.
Archiwum
Zakładki:
Kim jesteśmy
Pogoda dla bogaczy
Spoty WS - kamery
Zaprzyjaźnione sklepy i firmy
Zaprzyjaźnione strony
Znajomi
środa, 28 września 2016

Dziś w nocy wyjazd. Sławek i ja. Jedziemy na czwartek i piątek. Dziś niestety nie udało się złapać prognozy i musieliśmy przesunąć wyjazd. Z informacji od Grześka Sarny który jest w Kreptitz było dobrze na 4,5. Jutro i pojutrze powinno być podobnie.

Przywieziemy muszelki.

niedziela, 25 września 2016
Ten wyjazd to już historia i dziś już żyjemy z pewnością rychłą, mam nadzieję, następną prognozą. Relacja gwoli ścisłości jednak być musi a i ona nie dość, że przypomni miłe chwile to jeszcze dołoży troszkę motywacji na następny raz…
piątek, 23 września 2016

Panowie, myślę że powinniśmy się przyczaić na przyszły tydzień. Ta prognoza ma szansę wejść. Jakiś wyjazd może strzelimy ? Rugia ? Hel ? Co Wy na to ?

Załączona prognoza jest dla Chałup dla Rugi strach publikować :)))))

 



czwartek, 15 września 2016

Coś się kroi na północy... Jest szansa żeby Bunga Bunga odbyła się na Rugii połączona z pływaniem... Ja z Hubertem się namawiamy, Olek i Bartek S. powiadomieni o planach i intensywnie myślą. Michał i Radek kurują się pewnie jeszcze więc raczej odpadają ale Marek, Szymek i Bartek Szejper -> jest temat do przemysleń. Wiatr wschodni więc pływanie w Neu Mukran na falce ew. w Dranske na płaskim... Wschód to pewny nie jest ale jesteśmy dobrej myśli. Wyjazd w piątek wieczorem (w nocy) powrót w niedzielę wieczorem (w nocy)... 6,5 godziny jazdy, 600km

sobota, 10 września 2016

Pomyślcie o NICH. Pomyślcie o NICH w sobotę i niedzielę.

Wczoraj po południu wyszedłem zrobić trening biegowy. 16 kilometrów z których większa część polegała na mocnym treningu interwałowym. Na dworze 29 stopni. Sok z gumijagód który miał od pierwszych kilometrów pięknie nawadniać okazał się jedynie przyśpieszaczem perystaltyki jelit i poległ po drugim okrążeniu w kuble na śmieci. Zostałem bez wody a karawana odjechała. Łatwo nie było lecz skończyłem i "stało się to co miało się stać" a w domu pomyślałem o NICH.

W sobotę na trasę Biegu Solidarności ruszą ONI - moi koledzy i koleżanki z Teamu Capitol i Przyjaciele. Nie będzie lekko. Znów upał i do tego ta adrenalina startowa która już sama w sobie potrafi spalić niejednego olimpijczyka ze stypendium prezydenckim. Dystans 5,1 km, to dystans dla którego strategia jest prosta tzn. zamykasz oczy i gaz do dechy i wypuszczasz czad z aparatury co ma 1000 Watt. Na mecie otwierasz oczy i długo nic nie możesz powiedzieć ale możesz za to spektakularnie zwymiotować.
W niedzielę Maraton Wrocławski to już będzie inna bajka. ONI mają przebiec 42 km w ten cholerny upał. Tu będą odbywały się prawdziwe szachy biegowe. Skomplikowane strategie rozpisane minuta po minucie na kilkugodzinny bieg. Z zewnątrz będzie to wyglądało monotonnie i mało atrakcyjnie w rzeczywistości każdy z biegaczy odbędzie wewnętrzną potyczkę pełną niezapowiedzianych zwrotów akcji. Tylko siła woli wspomagana przez wysoko obstawiony zakład z kolegami z pracy zmusi Ich do ukończenia tego katorżniczego biegu. Wielu z nich podobnie jak po biegu na 5,1 km spektakularnie zwymiotuje.

Tak Tak Kochani, w sobotę i niedzielę zobaczycie we Wrocławiu Gladiatorów biegu. Pomyślicie o nich życzliwie. Oddajcie im cześć wystawiając łapkę na trasie do przybicia piątki i proszę Was bardzo bardzo Was proszę nie narzekajcie na korki bo to będzie nasze wrocławskie święto.



Jest domena na kolejny rok - jest powód do świętowania. Najbliższy piątek zaczynamy pod nasypem w znanym już miejscu. W planie analiza przyczyn tornad w Pakosławiu i pokaz sztucznych ogni w toalecie.

poniedziałek, 05 września 2016

A my w niedzielę byliśmy po drugiej stronie naszego zacnego Mietkowa. Udaliśmy się tam w następującym gronie: Szymek, Miłka (żona Szymka), ja i moje 3 córki. Rozpoczęliśmy klasycznie od plażingu. Ale się robiły fajne warunki i Szymkowi udało się wypożyczyć regatową Omegę. A że zarówno Szymek jak i ja jesteśmy stare wilki morskie to pewni siebie i bojowo nastawieni podjęliśmy decyzję, że pokażemy jak „pany” pływać potrafią...

Zaczęło się od ciągnięcia Omegi wzdłuż brzegu żeby wystarować i nie rozbić się o pomost. Poszło jak po masełku. Poczuliśmy moc w żaglu (na początku tylko grot) i prawym halsikiem uderzyliśmy w kierunku Francuza. Szybciutko rozłożyliśmy foka (ja byłem fokowym i balastowym a Szymek sternikiem i grotowym). Szkwaliło ale my byliśmy jak Tommy Lee Jones w Ściganym – po prostu „miszczowie”. Sztagi, rufy, motylem szliśmy, cyna przy pomoście. A inni w tym czasie jedynie na zrefoanych grotach. Od 13:00 do 13:53 byliśmy królami Mietkowa. I wtedy przyszedł koniec naszej godziny pływania. Kapitan wysłał mnie na dziób abym zrefował foka. I jak go refowałem to ch..j wie jak to się stało ale dostaliśmy z lewej strony szkwał, ja złapałem się masztu, zacząłem się zsuwać z pokładu i... Puściłem wszystko w piździec żeby odciążyć nawietrzną ale było już za późno. Z wody spojrzałem tylko na minę kapitana – bezcenne kur..a, na serio. Jeszcze pod wodą zacząłem polewać. Kiedy wynurzyłem głowę Szymek właśnie spadał do wody J. Nasza omega majestatycznie i delikatnie dotknęła topem masztu lustra wody – WYJEBALY MY ŁÓDKIE!!! Na plaży poruszenie, z 200 może 300 par oczu na nas patrzyło jak walczymy z podniesieniem Omegi. Poszło nam nad wyraz sprawnie. Zabawa przednia. Koniecznie musimy powtórzyć nasze pływanie. Może następnym razem koniec będzie mniej spektakularny... :)

received_1780723952208652received_1780723935541987

sobota, 03 września 2016
piątek, 19 sierpnia 2016

w chronologicznym porządku

auto już prawie spakowane, jutro wracamy, czas wracać do pracy i trochę odpocząć ;)

wtorek, 16 sierpnia 2016

jestem tu od soboty wieczór, syn był na miejscu z dziadkami, teraz ja go przejąłem na tydzień i tak od niedzieli udało nam się zrobić wycieczkę na rowerach do Władysławowa i prawie do Kuźnicy, przekopać pół plaży, sprawdzić kilka ścieżek na wydmach w poszukiwaniu ciekawych miejsc na rower (nie polecam, te ścieżki to w większości plażowe WC), dzisiaj przez półtorej godziny razem (na dwóch zestawach) pływaliśmy na windsurfingu, widać progres po kolejnym kursie :) i jeszcze wieczorem odpaliliśmy SUP'a

dodam, że udało mi się w niedzielę popływać na zatoce na żaglu 4.5 z wavówką przez prawie 2h, i jeszcze godzinę na 5.3 :)

I to dopiero połowa wyjazdu ;)

sobota, 13 sierpnia 2016
piątek, 12 sierpnia 2016

Kiedy: w ten weekend (a nawet dłużej)

Gdzie: Jastarnia, Chałupy,

Kto: Olek, Szymek, Michał, Sławek i Ja. (za tydzień dobija Sokół)

Cel: Spływać się na mokrą szmatę 4,0 !

 

KTO JESZCZE ???

czwartek, 11 sierpnia 2016

po ścieżkach enduro z Grześkiem i Radkiem, koledzy z Legnicy

było pięknie :)

chyba czas na fulla ;)

fajne są te nowe technologie w relacjach live, można się wciągnąć

link dla zainteresowanych

niedziela, 07 sierpnia 2016
piątek, 05 sierpnia 2016

Pierwszy na spocie był Sokół z Moniką. Około 13:30 dojechałem ja po mnie Bartek a na końcu kolega Trzcina. Razem z Sokołem ucieliśmy kilka halsów na 5,3 a potem przyłożyło na 6,4 a dla niektórych nawet na 6,9. Trochę spławikowania, trochę pływania i tak do 17-tej. Ogólnie dzień na plus no bo nie można narzekać na dzień w którym spotykamy się nad wodą.

P.S. Bunga Bunga wciąż aktualna. Kto może niech przybywa. Spotykamy się w sobotę o 20:30 pod nasypem (tam gdzie ostatnio).

wtorek, 02 sierpnia 2016
poniedziałek, 01 sierpnia 2016

 

 

a tu nasz człowiek powracający z Medano

oby z tarczą :)

poniedziałek, 25 lipca 2016

... i tak tu sobie siedzimy.. Wiało cały tydzień. Początek na 6,2 a  potem pięć dni na zmianę 4,2 i 4,7.. Dziś przerwa (rano wszak wiało ale ja nie pływałem) czyli targ warzywny i wycieczka

sobota, 23 lipca 2016

20160723_145510

Bike Maraton Bielawa to mój czas i moja trasa , niestety w poprzednich 2 latach awarie niweczyły moje wysiłki, nie dość wspomnieć że 2 lata temu pomimo wymiany dętki przyjechałem 7 co by było gdyby .............. ale to już historia. Powetowałem sobie to w tym roku w kategorii wiekowej 3  w open 23 . W końcu cały sezon przyjeżdżam 4,5,6 do pudła brakuje sekund i w końcu dzisiaj  !!! na początek 12 km podjazdu wypluwam płuca początek nie idzie mi najlepiej 4 najgroźniejszych rywali jest przede mną  nic jedziemy wiem że zwykle po 2 km przyspieszam tym razem na 5 wyprzedzam 2 z nich,  potem dochodzę jeszcze jednego.  Następne 5 km walczymy ,  raz ja raz Wojtek zdobywa kilka metrów przewagi w końcu pękam odjeżdża mi 50 m nie mogę go dojść za chwile zaczną się  zjazdy wiem, że tam będzie ciężko, wąskie kamieniste single nie pomagają wyprzedzać . Trudno myślę i tak będzie pudło  byle czegoś nie spie...... na zjazdach maksymalnie się skupić i wybierać najbardziej właściwą drogę . No i pakuje w dół po Wojtku ani śladu aż tu nagle widzę stoi w lesie i zmienia dętkę to co przez dwa sezony było moją zmorą dzisiaj przydarzyło się jemu, ale nie wolno się cieszyć, to demobilizuje. W głowie mam jestem 2 nad kolejnym zawodnikiem  mam około minuty przewagi do mety 5 km nie schrzań tego ! Jeszcze kilka łyków wody trochę żelu jeden krótki podjazd i koniec . Pakuje ile fabryka dała , wiatr we włosach :) . Przejeżdżam metę , widzę Monika cieszy się  wiec jest nie źle ona zna wyniki , mówi jesteś 3 - super,  jak to trzeci przede mną był tylko jeden zawodnik  , niestety okazało się że kogoś przegapiłem. Jeszcze kilka minut nerwów bo wyniki muszą się potwierdzić , jedziemy z sektorów nie startu wspólnego więc czasami ktoś może się jeszcze wcisnąć, ale nie udało się w końcu PUDŁO !!! Dodam nie skromnie że po 7 maratonach w generalce jestem 2 , niestety do końca jeszcze daleko , wiec trzymajcie za mnie  kciuki ! 

środa, 20 lipca 2016

młody skacze to i stary trenuje

i jeszcze pozdrowienia z widokiem na góry

za kilka dni wracamy :(

sobota, 16 lipca 2016

...siedzimy tu już od tygodnia, mieliśmy kilka dni upałów, 24h deszczu, szczyty przyprószył śnieg,  a dzisiaj gospodarz włączył ogrzewanie...

Pomimo momentami niesprzyjającej aury codziennie robimy kilometry, trochę w dolinach, trochę po górach, do tego trochę jeżdżę po tutejszych singlach i coś tam zwiedzamy.

tu 7km niczym nieskrępowanego zjazdu....momentami jak dla mnie za szybko lub za stromo lub za mało techniki...

Co do reszty mojej ekipy, to młodego nie można wyciągnąć z bike parku

tu pierwsze skoki :)

Natomiast moja ładniejsza połowa, co rano zalicza kilka kilometrów pokonując lokalne ścieżki biegowe.

Nie od dziś wiadomo że moc wielu windsurferów jest zamknięta w niebiesko-srebrnych puszkach Red Bulla. Jednak w ostatnim czasie zauważyłem że kilku Amigosów dopala się: Podwawelską, chlebem Drwala, jajkami ściółkowymi klasy A oraz pomidorem malinowym z Siechnic. Ważne że wszystko dobre, zdrowe bo z polskich sadów, pól i zagród.20160706_160024_Kopiowanie

20160709_141732_Kopiowanie

14:39, hieronimza
Link Komentarze (5) »
czwartek, 14 lipca 2016

Późnym popołudniem dreszcz ustanie, wiać będzie. Możnaby zgasić światło nad wodą! 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 46